Śnieg w domu, czyli pianka do golenia w akcji :)

Nastały roztopy, po całych dwóch dniach na sankach nadejszła pora na plus za oknem. Bywa. Pozałatwialiśmy co trzeba i zakomunikowałam Kulce, że pokażę jej nową zabawę. Topi się za oknem, to zrobimy sobie śnieg w domu! Przytargałam miskę, piankę do golenia i kilogram mąki ziemniaczanej 🙂 Folia malarska na podłodze, mąka w dłoń i do dzieła. Mała z radością wsypała mąkę do miski, z pianką miała już nieco problemu – ciężko się to naciska. Także z pomocą rąk mych zawartość całego opakowania pianki do golenia wylądowała w misce, kryjąc dzielnie wysypaną wcześniej mąkę. Zadanie brzmi: pomieszaj mąkę z pianką, rączkami.

Śnieg w domu, w misce konkretnie

… i na folii też 🙂 Ależ była radocha i zdziwienie zarazem. Pierwszy raz tarmosiła w rączkach taką piankę. Mąkę zna, ale że tata goli się maszynką elektryczną, to pianki w naszym domu nie uraczysz. Gniotła, mieszała – ja razem z nią. Tata zaliczył chwilowy zgon na kanapie więc nikt nam zdjęcia nie zrobił w trakcie najcięższej pracy 🙂 Tak oto powstał śnieg w domu. Suuuuuper!

Pomysł zaczerpnięty z internetów oczywiście. Planowałam zrobić zimny śnieg, ale pomyliłam składniki i wyszła piankolina czy jakoś tak nazywa to autorka bloga. Czytałam kilka przepisów na domowe ugniatanie na tym blogu i z rozpędu zamiast sody oczyszczonej (która czeka w szafce) dałam Kulce do wsypania właśnie mąkę. Słuchajcie, super sprawa! Proporcje idealne – jedna pianka 200ml – najtańsza jaka była w Rossmanie (4,10zł) i 1kg skrobi. Ugniatacie jak ciasto i gotowe!

Śnieg albo lepsza wersja piasku kinetycznego

… tak to wyglądało i tak to się czuło w rękach! Można było z powodzeniem lepić kulki, które po upuszczeniu z wysokości niespełna metra nie rozpadały się. Spłaszczały się, ale były nadal całością 🙂 Super, Mała była zachwycona i nie mogła wyjść z podziwu, że cały czas trzymają się kupy! Foremki do piasku, jakieś gadżety z ciastoliny i zabawa przednia na przynajmniej godzinę. Bałaganu z tego nie było, dwa razy przejechałam panele odkurzaczem i nie było śladu! Zdecydowane tak dla takich zabaw. Mało, że Kulka ćwiczy manualnie to to po prostu świetna zabawa!

Zapakowałam całość do wiaderka i zawinęłam w jednorazówkę. Zobaczymy czy jutro będzie nadawało się ów cudo do dalszej zabawy 🙂 Dam znać 🙂

Dobrej nocy, zima tuż tuż!

EDIT: Dzień drugi – nasz śnieg zapakowany w jednorazówkę działa bez zarzutu 🙂 Po tygodniu również świetnie się sprawuje!

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Dominika napisał(a):

    Mega pomysł. Jutro spróbuje z moimi chłopakami no i ze Rossmanna u nas otwarto – polecę po piankę bo mąkę już mam!!!

    • Dagmara napisał(a):

      Tydzień czasu już „działa” nasz śnieg 🙂 więc warto 🙂 Tylko później ubić i zawinąć w jakimś wiaderku w reklamówkę i gotowe 🙂

  2. Dominika napisał(a):

    Kurcze pianka najtańsza u nas w Rossmanie 9 zł ale co tam nie było juz czasu szukac gdzie indziej – kupiłam – zabawa super,,,sama tez lepiłam 🙂

Dodaj komentarz